poniedziałek, 3 grudnia 2012

Cztery pory roku - jesień


 Jeden z moich kolegów, któremu los wytypował życie w Australii, opowiadał mi co mu tam najbardziej doskwiera: brak następstwa pór roku.  Podobno tęskni jak opętany do jesiennych słót i wiosennych roztopów, nie mówiąc już o skrzących się w słońcu zimowych porankach.
Po lecie  ma przychodzić jesień, jak po nocy dzień a po burzy spokój... No i przyszła, oczywista! A w listopadzie urlop!
Niestety, ponieważ poprzedni urlop urządziłam sobie dość kosztowny (wejście na Kilimandżaro), to w tym roku nie wyjeżdżamy nigdzie, co zresztą całkiem  dobrze się złożyło, bo pracy mamy huk. Jak zawsze po sezonie trzeba odświeżyć cały dom (razy dwa), ponaprawiać, powymieniać, wymalować, wyszlifować, wyszorować, poprać, poprasować, poukładać... Przy tak nieskomplikowanej intelektualnie pracy dobrze się myśli o czymkolwiek, zatem sobie myślę.
Myślę sobie, że jestem zupełnie inną osobą od tej, która przed prawie dziewięciu laty wyjechała z miasta w Bieszczady. Widzę to, widzimy to z Maćkiem bardzo wyraźnie, codziennie miastowych ludzi goszcząc u siebie w domu. Żyjemy prościej, mniej nam do szczęścia potrzeba, w ogóle mniej nam potrzeba do życia. Zmieniła nam się hierarchia wartości, inaczej odbieramy świat  i ludzi. Kompletnie nie liczy się wykształcenie, konto, sposób zarabiania pieniędzy ale podejście do świata przyrody, do zwierząt. Czy ochrona przyrody jest dla kogoś ważna czy tylko o niej mówi widać to natychmiast, po chwili przebywania razem.
Inaczej nam płynie czas, inne myśli zaprzątają nasze głowy. Im dalej do miejskiego zgiełku tym dla nas lepiej. Nie ciekawi jesteśmy co tam nowego ktoś wymyślił. Co zrobił, co powiedział. Kompletnie nie chcę wiedzieć, co jest modne, kto jest gwiazdą i czego. Jakie gadżety, jakie tablety, jakie bzdety teraz mają wszyscy. Nie mamy i nie czujemy braku. Nie czujemy się gorsi, nie czujemy się lepsi. Czujemy się dobrze!
Idąc dalej: w czasach kiedy przekonania polityczne określają światopogląd, nie jest dla mnie istotne jaki ktoś ma kolor skóry, jakiej jest narodowości i czy ma końcówkę penisa. Tak zwani patrioci nie dogadają się z nami. Mamy tutaj przyjaciół wyznających różne religie, nie rozmawiamy o tym, bo po co?  Skoro są dobrymi, niezawodnymi przyjaciółmi to czy nasza przyjaźń byłaby lepsza gdybyśmy nawzajem próbowali się zmieniać?

Uważam internet za jedno z największych zdobyczy ludzkości jednak jak z wieloma zdobyczami - ludzkość jeszcze do niego nie dojrzała. To podskakiwanie karłów (nie piszę tu o osobach niskiego wzrostu), ten jazgot przeciętniaków i miernot obrażających innych.  Nie umiem sobie wyobrazić co ktoś taki ma w głowie. Czuje się lepiej jak zmiesza z błotem kogoś innego. Cóż. Mnie się też dostaje. Znalazłam z sieci takie dwa zdania, oddają to co myślę:


Największa zmiana to ta nienazywalna, nie do opowiedzenia. To stan, w którym nikt nie może  mnie dotknąć, to poczucie sensu i spełnienia  ze środka, z - mnie. To przynależność, wiara w Uniwersum, poczucie radości w każdej chwili. Lekkość. To uczciwość wobec zasad, świadomość, że one istnieją. Zgoda na ostateczność.
Nie ma potrzeby by wszyscy ludzie na świecie przenieśli się z miast na wieś. Niektórzy sobie w mieście dobrze radzą. Potrafią zachować dystans, ja nie umiałam. Nasza życiowa droga nie jest dla każdego. Jest tylko dla nas.
Zmieniła mi się perspektywa patrzenia na wszystko wokoło, na siebie także. I wiem, że nawet dla siebie nie jestem w tym wszystkim najważniejsza a co dopiero dla innych...

O jesieni dziś miało być. Wyszłam z wprawy w pisaniu postów zatem znów nacisnęłam coś, opublikowałam posta przed jego ukończeniem. Za zamieszanie bardzo przepraszam.
A jesień w Bieszczadach piękna jest!


 Lutowiska jesienne z mgłami i bez:


 Jesienne okoliczności przyrody wokół naszych chat:



Zwierzątka, jesienne też  są malownicze:





Ten fioletowy krasnoludek na zdjęciu powyżej to moja mamusia :) Odwiedziła nas jesienią.


Teraz pora na koty! Kićka w oczekiwaniu zimy tyje w oczach. Pomimo tego nadal jest bosko piękna.








  Bury:



Jesień to czas przetworów. Do wykonania setek dżemów wykupiłam słoiki w sklepie w Lutowiskach, potem w Ustrzykach, na allegro, opróżniłam dwie piwnice znajomym. Oprócz słodkości przerabiałam paprykę oraz wytwarzałam ratatuję:


Jesień bardzo lubi się z ciastem. No to się piecze!



A teraz uwaga, uwaga!
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, sklep internetowy folkownia przygotował niespodziankę dla wszystkich odwiedzających bloga Chata Magoda, w postaci rabatu na wszystkie  produkty.
Rabat wynosi  10 % i  obowiązuje od 03.12 do 31.12.2012
Kod rabatowy:  magoda należy wpisać przy składaniu zamówienia poprzez stronę  www.folkownia.pl/

Pozdrawiam najserdeczniej z zimowych już Bieszczadów!

Filmowo:


Chata bojkowska

Chata bojkowska

Chata Magoda

Chata Magoda

Widoki z tarasu:

Widoki z tarasu:



Okolice domu

Okolice domu